Psychologia Słowiańska

Postaci bogów i bogiń/boginek dawnych Słowian nie są pomyślane jako będące w sobie i dla siebie, przede wszystkim nie są oderwane od ludzi. Zostały one przez tradycję zaopatrzone w cechy, które układają się w coś w rodzaju profilu osobowości człowieka lub przynajmniej jego charakteru; aczkolwiek ten profil czy charakter jest rozumiany ogólnie.

I. Dla mężczyzn

Swaróg, bóg jasnego nieba. Pierwsza cecha osobowości z nim sprzężona to pewność siebie, duża asertywność. Nie jest to jednak pewność bezwzględna. Swaróg zdolny jest iść na kompromis, szczególnie z Boginią Ziemią, a więc z ziemską naturą, a mężczyzna, ma się rozumieć – z kobietą. To, że mężczyzna ma tę cechę rozwiniętą na sposób swarogowy, widać choćby w takim prostym zachowaniu, jak jego ekspansywne lub nonszalanckie wchodzenie do pomieszczenia (prywatnego, publicznego) czy siadanie na krześle. Druga ważna cecha to czujność i jasność umysłu, np. zbudzony w dowolnej porze nocy od razu orientuje się w sytuacji; kolejna: snucie dalekosiężnych planów – w swoim życiu, w cudzym życiu, w swojej pracy, w polityce; kolejna: trzeźwa ocena sytuacji; kolejna: bycie konsekwentnym w myśleniu i działaniu. Roztapia ciepłem lub gorącem (niekiedy pochopnym, podobnym do gorąca ze słomianego ognia) zbędne wątpliwości. Dąży do rządzenia, ale nie samowładczego. Mężczyzna stały w swoich zamiarach, dążeniach i głównych sposobach zachowania.

Swarożyc. bóg słońca, syn Swaroga. W jego relacjach z innymi na pierwszym miejscu stoi bogini księżyca, zwana Chorsą. Lubi jasność, przejrzystość, prostolinijność. Jego pewność siebie jest związana z beztroską. Chętnie spogląda na życie z dystansem, ale nie chłodnym. Lubi błysk inteligencji i tworzenie wizji. Mężczyzna nie jest w pełni samodzielny, potrzebuje wsparcia (ojca/matki, żony/partnerki, autorytetu, przewodnika). Roztacza wokół siebie rodzaj aury zwracającej uwagę innych, niekiedy oddziałuje w sposób palący lub parzący w sensie ostrości zachowania, zaskakiwania swoim zachowaniem, irytowania innych. Co jakiś czas odzywa się w nim silna ambicja, która nie idzie jednak w parze z dopasowaną do niej konsekwencją w realizowaniu celów. 

Weles, bóg świata podziemnego i pogranicza podziemnego ze światem środkowym. Ma w sobie dużo czegoś nieodgadnionego, ceni ciemność, pociąga go to, co dzieje się w półmroku i cieniu. Skłonny jest do zanurzenia się w tym, co dlań niezrozumiałe. A zarazem w bieżących relacjach z innymi daje wsparcie, jest opiekuńczy. Lubi pogłębioną muzykę w jej głębokim wymiarze i zadumanie nad egzystencją, chętnie daje posłuch wróżbom i przepowiedniom, ceni zagadki, kalambury, paradoksy. To co welesowe, będące w danym człowieku, okiełznuje – po cichu i sprytnie – wiele z tego, co w człowieku jest, a mogłoby mu przeszkadzać w życiu. Człowiek z cechami welesowymi bazuje na starych, irracjonalnych strategiach życiowych, bez oporu sięga po magię, szczególnie jeśli nie ma argumentów racjonalnych. Mężczyzna z tymi cechami potrafi naprzemiennie zachowywać się twardo i bardzo miękko, ostro i bardzo łagodnie. Jest to mężczyzna zmienny i nieprzewidywalny, na przykład łatwo zakochujący się i odkochujący, podejmujący wysiłek i niemal niezauważalnie odstępujący od niego, by kiedyś – jeśli będzie mu to odpowiadało – znów go podjąć.

Perun, bóg nieba zasłoniętego chmurami, burzy, piorunów. Mężczyzna mający cechy z nim związane jest skory do ferowania sądów o innych ludziach i o świecie. Wybuchowy, gniewliwy. Ale ma silne poczucie sprawiedliwości i reaguje, gdy jest ona łamana. Skłonny do apodyktyczności, wypowiada mocne zdania na różne tematy. Chętnie i atakuje, i broni. Perun periodycznie prowadzi walkę ze Żmijem, co w przełożeniu na psychologię oznacza: to co perunowe w danym człowieku walczy z tym, co w nim i w jego relacjach z innymi, w jego relacjach ze światem namnaża się, a jest nadmiarowe lub zupełnie zbędne. A więc jest to mężczyzna mający skłonność do selekcjonowania, choć nie stosujący ciągle racjonalnych kryteriów selekcjonowania, dopuszczający grę przypadku. Mocno zainteresowany polityką, wojskowością i wojną. Nie dopuszcza sentymentalizmu i romantyzmu, ani dużego poświęcania się rodzinności.

Jaryło, bóg wiosny i zabawy. Na pierwszym miejscu stawia radość życia i przystępność każdego wobec każdego (najpierw w obrębie plemienia). Mężczyzna taki lubi się bawić, sowizdrzał z niego, zawadiaka, niekiedy błazen, lubi maskę, maskaradę. A jednocześnie umie „popukać się w głowę” i zasugerować innemu, by otrzeźwiająco „się popukał”. Tak zwana „dusza towarzystwa”, ale unika humoru płytkiego, bezmyślnego. Jest zarówno kokieteryjny (uznający, że kobieta staje się w pełni kobieca, gdy jest kokietowana i odpowiednio reaguje), jak i skory do zadumy, nie uznaje wstydliwości w życiu obyczajowym. Bezpośredni w obyciu, w odbiorze innych niekiedy obcesowy, popełniający gafy, prowokujący.

Światowid. Nowy bóg, odkryty na nowo przez Słowian w XIX wieku. Ktoś z jego cechami lubi obserwować, eksperymentować, badać, rozpatrywać możliwości. Patrzy na cokolwiek w szerokiej perspektywie. Światowidowy jest intelektualista łatwo tracący kontakt z twardymi warunkami życia, naukowiec, technik, ekonomista; światowidowi jest eksplorator i podróżnik. Ma też łatwość otwierania nowych perspektyw i przypominania o starych perspektywach. Przy tym stare perspektywy są – jak to w religii starosłowiańskiej – ważniejsze od nowych. Mężczyźni mający rys Światowida ciągle poszukują czegoś – odkrywają na nowo stare i zmierzają ku nowemu – nie będąc w pełni ukontentowanymi z tego, co znaleźli, jak gdyby ciągle dosiadali konia lub „konika”. Niewiele przejmują się realizowaniem w automatyczny sposób zadań i oczekiwań społecznych. W zestawie cech światowidowych daje o sobie znać znaczny stopień niedojrzałości (niedojrzałości w byciu mężczyzną) i kompensacji.  

Dziad. Występuje w tradycji słowiańskiej w dwóch znaczeniach. Najpierw jako Dziad (słowo pisane dużą literą). Jego cechy ma ten, kto czuje w sobie skłonność ku wierzeniu w powracanie życia indywidualnego na Ziemię, a co najmniej bardzo ceni kontynuację życia w linii rodowej. Dziad jako przodek – według dawnych Słowian – odradza się. Mężczyźni tacy są bardzo prorodzinni i dbają o pamięć rodu, z którego pochodzą, są kolekcjonerami pamiątek, ale też czegokolwiek, choćby znaczków pocztowych, wszystko mają chęć odkładać do lamusa. Postać ta skupia cechy konserwatywne, często sztywne i dogmatyczne (trudno się więc dziwić, że jest lekceważona wśród tych, którzy chcą przeforsowania czegoś oddalonego od tradycji starosłowiańskiej lub ciągłego postępu, nowości/nowinek, zmiany, lub których efektem działania jest wykorzenienie bądź wykolejenie).

Dziad w drugim znaczeniu (słowo pisane małą literą) to postać funkcjonująca w folklorze. Coś z niego będzie w sobie mieć ten, kto nie tylko jest skłonny zwracać się ku najstarszej tradycji, ku przodkom, a w każdym razie korzysta z tradycji bardziej niż inni mężczyźni w społeczeństwie, ale i zna się na ziołolecznictwie, ogólniej na medycynie naturalnej. Coś z dziada ma w sobie również ten, kto ma predyspozycje do bycia grajkiem, śpiewakiem, aktorem, malarzem, gawędziarzem, mimem, ogólnie – artystą w szerokim tego słowa znaczeniu.

Drugorzędne znaczenie mają tutaj dla nas postaci odbiegające od przeciętnie żyjącego człowieka. A więc Nij i Kościej. Cechy wspólne z tymi bogami śmierci mają osoby, które dążą do obycia się z faktem umierania, ćwiczą się w obniżeniu stopnia bania się własnej śmierci, dumają nad nicością. Nij i Kościej odpowiadają osobom skłonnym do samobójstwa, eutanazji, będącym w klinicznej depresji, nastawionym nekrofilnie.

Cechy opisywane w postaciach Wilkołaka i Żmija mają osoby ze skłonnością do destrukcji, psycho- i socjopaci. (Ciekawą obserwacją jest, że większość osób dziś korzystających z mitów starosłowiańskich i folkloru, sięga po postaci z cechami związanymi z zaburzeniem psychicznym. Jest to signum temporis (fascynacja zaburzeniem, dewiacją, autoagresją, deformacją ciała, począwszy od skóry) i zarazem brak wiedzy u tych osób o bardziej pozytywnym i neutralnym, zrównoważonym dorobku staro-nowosłowiańskim. Ten współczesny trend jest niekorzystny, gdyż nie zachowuje równowagi w psychice i między psychikami. Wychodząc z założeń Słowiańszczyzny nie należy przydzielać tych samych praw w społeczności Wilkołakowi i Żmijowi co wspomnianym przed nimi postaciom (przydzielać tych samych praw oznaczałoby zatratę równowagi w społeczności i aberację).      

II. Dla kobiet

Makosz, bogini ziemia. Obdarzająca ciepłem, płodna, lubiąca dzieci (choć już niekoniecznie małżeństwo). Wspierająca w sobie i w innych naturalny rozwój, jak również naturalny regres. Znajdująca czas na wypoczynek i wytchnienie; trzymająca się naprzemiennie etapów: wysiłek – wytchnienie, i znów. Cierpliwa. Raz delikatna jak kochająca matka, raz surowa jak procesy ewolucyjne, których nie można uniknąć, ale które stara się łagodzić.

Makosz jesienna jest starą kobietą. Taką, która dała z siebie wszystko i czyniła to z wielkim zadowoleniem, czując spełnienie. A zatem jest to kobieta ciepła, stabilna, gotowa do poświęcania się na rzecz dzieci, rodziny, plemienia, ludzkości – w tej kolejności. Choć przy tym dość naiwna, nie ogarniająca daleko sięgających, aż po kontekst Nieba, związków, nieprzykładająca wagi do rozumienia zjawisk. Kobieta mająca wyraziste cechy Makoszy „wie swoje”, ale też ulega – bez sprzeniewierzania się sobie – autorytatywnym mężczyznom (zwłaszcza z cechami Swaroga, Peruna i Welesa). Nie ocenia ludzi, z wyjątkiem tych, którzy ją „zdenerwują”.   

Żywia, bogini życia. Płynna jak soki roślin i krew zwierząt i ludzi. Rozdzielająca się. Twórcza. Niespokojna. Chojna. Elastyczna. Dbająca o życie w sposób niesztywny, dość beztroski. Ostoja życia bez gorsetu, bez dogmatu, orędowniczka nagiej prawdy o życiu. Żywia odpowiada też skonności do patrzenia na życie jako odradzające się i jako – dla tych, którzy w to wierzą – reinkarnujące się. Kobieta mająca jej cechy jest żywiołowa, niedająca się okiełznać, ekscytująca, nieobliczalna. W stosunku do mężczyzn potrafi zarówno się poświęcać, jak i być femme fatal.     

Dola, bogini losu. Zajmuje się zarówno przyszłością, jak i teraźniejszością. Kobieta z cechami Doli myśli o innych, chętnie przejmuje odpowiedzialność za innych, jest zapobiegliwa. Dola jest „nieśpiąca”, a więc czujna lub zdolna w każdej chwili stać się czujną. Kobieta taka jest pryncypialna, nieprzekupna, czyli taka, na której każdy może polegać w różnych drobnych sprawach. Dola nie planuje jednak w sposób precyzyjny (nie jest boginią determinizmu naukowego), pozostawia marginesy dla tego, co dzieje się w sposób spontaniczny, i niedomówienia. Klasycznym przykładem kobiet z cechami Doli są te, które wykonują zawód – z powołania – pielęgniarki, opiekunki społecznej, nauczycielki, także kucharki.     

Łada, bogini miłości między dorosłymi. W każdej sytuacji życiowej optująca za tym, co sprzyja miłości w jakiejkolwiek jej formie, figlarna i zalotna. Ale też stabilizują małżeństwa – jak gdyby rozumiała, że aby miłość w małżeństwie zanadto nie spowszedniała, potrzeba też przerywnika trochę „szalonego” (w pozytywnym sensie tego słowa). Lubi zdrowo poplotkować. Dużo śmieje się. Uwielbia taniec, zabawę. Co do szczegółów – współpracuje ze swatkami i różnego rodzaju pośredniczkami. Niemała liczba kobiet ma takie cechy (choć dzisiaj jest ich proporcjonalnie mniej niż w czasach dawnej Słowiańszczyzny).

Każda kobieta zakochana jest po części Ładą; dokładniej się wyrażając, podświadomie utożsamia się z nią. Zgodnie z logiką-nielogiką Ładową ci, którzy biorą miłość – czy to partnerską, czy to małżeńską – ciągle na poważnie, ciągle myśląc o obowiązkach i zadaniach – ci nie znają miłości, nawet jeśli używają tego słowa. W dawnej Słowiańszczyźnie starano się nie łączyć miłości między dorosłymi (czy dorastającymi), za którą była odpowiedzialna Łada, z miłością rodzielską, za którą odpowiadała większość bogiń i bogów, w tym również bożkowie domostwa tacy jak Domowik/Domowicha. Łączenie ich utrudnia zarówno miłość między dorosłymi, jak i wychowywanie dzieci bez narażania ich na wybujały egoizm i uciążliwą dla wszystkich (włącznie z samymi dziećmi) roszczeniowość. Trudność ze zrozumieniem, że nie należy tych dwóch miłości łączyć mają ludzie, których umysły i podświadomości są zdominowane przez schematy judeochrześcijańskie i schematy wprowadzane przez współczesną pedagogikę i tzw. prawa dziecka.

Marzanna, bogini pośredniczenia między trzema światami, między ludźmi i bogami, i między porami roku. Kobieta marzannowa lubi czystość, higienę, sprzątanie. Ale też ceni zadumę. Chętnie zajmuje się problemami przemijania i śmierci. Skłonna do apodyktyczności i ostrej wymiany argumentów. Kobiety mające cechy Marzanny chętniej niż pozostałe mediują między osobami, w tym zwaśnionymi, łagodzą spory. Są chłodne w obyciu, metaliczne, ale szczodre, dzielące się tym, co mają. Często niecierpliwe i niespokojne, szybko zrażają się do innych (a zwrotnie też – innych do siebie), dość łatwo zrażają się do innych, ale nie uciekają od nich. 

Dziewanna, bogini dnia i tego, co się w nim dzieje. Kobieta dziewannowa inspiruje się obserwacjami roślin i zwierząt. Jest uwrażliwiona na rytm dobowy, szczególnie – ranek i wieczór, przykładająca wielką wagę do rozpoczynania i do kończenia dnia; do względnie radosnego rozpoczynania i do kończenia według przysłowia „Nie chwal dnia przed zachodem słońca”. Zna się na leczeniu, skłonna zaopiekować się innymi osobami, skora do głaskania innych osób, w tym samymi słowami, do masowania. Niezawodna przyjaciółka – zarówno kobiet, jak i mężczyzn (ta „zarówność” jest rzadko ćwiczona przez inne religie i systemy wychowawcze). 

Rusałka, boginka źródeł, rzek, jezior; spośród innych bogiń najbliższa jej jest Żywia. Kobieta mająca jej cechy jest beztroska w sposób zdrowy, spontaniczny, nieograniczony. Nie dająca się okiełznać zadaniom, pracy, instytucjom. Rozmarzona i kapryśna, frywolna, niekiedy drapieżna. Zdrowo wychowywana dziewczynka/dziewczyna – w jakimkolwiek społeczeństwie respektującym prawa natury – jest w dużym zakresie Rusałką.

Baba/babka. Kobieta, która ma skłonność zwracać się ku najstarszej tradycji, ku przodkiniom, a w każdym razie korzystająca z tradycji bardziej niż kobiety przeciętnie to czynią w jej społeczeństwie. Baba/babka od dziada różni się posiadaniem cechy opiekuńczości wobec kobiet (wobec mężczyzn na drugim miejscu), pomaganiem kobietom w różnych sprawach życiowych, a szczególnie w życiu płciowym (od kwestii zapłodnienia, przez możliwość przerwania ciąży, po erotyczność), solidaryzowaniem się z kobietami. Zna się na ziołolecznictwie, ogólniej medycynie. Zna się na ludziach, co służy aktywności swatania, niekiedy w sposób przebiegły i wyrachowany. Ma predyspozycje do bycia artystką – grajkiem, śpiewaczką, tancerką, aktorką, malarką, i naturalnie kapłanką.  

Dziwożena, Południca, Wiła, Strzyga to odmalowywanie cech głównie osobowości histerycznej, schizoidalnej i paranoidalnej. Są to postaci ukazujące to, co w kobietach skrajne i wyobcowane lub zaburzone. Uosabiają silne lęki kobiet (np. lęk przed byciem opuszczoną), obsesje (np. zemsty na tle zazdrości), tłumione negatywne emocje (w tym wobec dzieci własnych i cudzych), silną ambiwalencję (szczególnie wobec mężczyzny, ale także wobec młodszych i atrakcyjniejszych od siebie kobiet), neurotyczny upór i nieprzemyślany opór (wobec każdego, w tym wobec siebie samych). Do ustalenia zawsze pozostaje to, czy te cechy biorą się z predyspozycji danej kobiety (tj. są w dużym stopniu wrodzone), czy dana kobieta – będąca nielubianą w społeczności, stygmatyzowaną i spychaną na margines – powoli ich nabiera.   

*

Te zestawy cech osobowości bądź charakteru mogą być 1) stałe u danego człowieka, lub 2) stanowić jeden z etapów w rozwoju i funkcjonowaniu jego osobowości, i zaniknąć (choć przecież zaniknąć nie bez śladu w osobowości).

I tak – odnośnie – kobieta jako dziewczynka/dziewczyna jest najpierw Rusałką. Z Rusałki wchodzi w fazę bycia Ładą… Jeśli ominie ją bycie zakochaną, to staje się Dolą czy Dziewanną czy Makoszą czy Dziwożeną.

Ale kobieta może wracać do każdego z etapów. Na przykład Rusałka może się uaktywnić w jakiejkolwiek kobiecie w jakimkolwiek jest ona wieku (w tym punkcie odbiegamy od przekazu folklorystycznego, w którym nie są przewidziane nawroty do wcześniejszych faz bycia kobietą, i trzymamy się bardziej współczesnej wiedzy psychologicznej, czyli dokonujemy  interpretacji w sposób nowosłowiański).

Dane cechy osobowości będą się wzmacniały, gdy jednostka, która je ma, będzie myślała co jakiś czas o postaciach bogów i bogiń, słuchała o nich mitów, brała udział w rytuałach, w których one są przywoływane i przedstawiane, a szczególnie gdy będzie miała przeżycie bliskości postaci Swaroga, Makoszy, Dziada itd.   

Na czym polega najprostsza i zarazem bardzo sensowna samopomoc lub pomoc w rodzaju psychotarapeutcznym w oparciu o mity, magię i rytuały starosłowiańskie? – Na wzmacnianiu przez samego kogoś lub przez drugą osobę tych cech, które są w danym okresie życia zbyt słabe. Lub też – na osłabianiu tych cech, które są w danym okresie życia zbyt mocne.

W punkcie pierwszym eseju ujęliśmy tematykę „dla mężczyzn”, w drugim – „dla kobiet” co może być rozumiane: tylko dla jednych i tylko dla drugich, lub: w przeważającj mierze dla jednych, a w mniejszej części też dla drugich. Oba podejścia są zasadne, jednak drugie – idąc za ustaleniami psychologii sięgającej wstecz, aż ku taoizmowi – jest bardziej zasadne.

Autor: Źródłomir


Udostępnij!

Dodaj komentarz